Edukacja dla Pokoju

Budowa szkoły zawodowej dla ludności tybetańskiej w prowincji Syczuan (ChRL)

Snując marzenia, Tybetańczycy mówią o sali z komputerami i kursach ekonomii dla dorosłych,
ale rzeczywistość jest taka, że nie starcza im nawet mąki jęczmiennej na cangpa... Stowarzyszenie Edukacja dla Pokoju

Budowa szkoły zawodowej dla ludności tybetańskiej w prowincji Syczuan (ChRL)

W okresie 2007-2009 usiłowaliśmy zebrać środki na realizację naszego projektu szkoły zawodowej dla ludności tybetańskiej w prowincji Syczuan (ChRL). Niestety, z trzech powodów nie udało się zrealizować tego projektu:

  • zebrane kwoty okazały się znikome w porównaniu z rzeczywistymi potrzebami,
  • po olimpiadzie w Pekinie w 2008 roku sytuacja polityczna w Chinach, a w szczególności w regionach zamieszkiwanych przez Tybetańczyków, gwałtownie się pogorszyła, co ostatecznie uniemożliwiło nam odnowienie pozwoleń administracyjnych na budowę,
  • nasz przyjaciel i zarazem członek EdP Tomasz Skowroński, który był pomysłodawcą i kierownikiem projektu, zmarł.

Zarys oryginalnego projektu z 2007 roku

Mieszkańcy Płaskowyżu Tybetańskiego (średnia wysokość 4200 m. n.p.m.) prowadzą pasterski, wędrowny tryb życia. Podążają za stadami jaków i owiec w poszukiwaniu terenów zdatnych do wykarmienia zwierząt. Przez większą część roku zamieszkują w namiotach, a ich stałe siedziby są nędzne, pozbawione elementarnych zdobyczy cywilizacyjnych. Brak oświaty przekreśla szanse na zmianę, na poprawę życia Tybetańczyków.
Trudność leży nie tylko w braku szkół, ale także wiąże się z tym, że dzieci wędrują ze swoimi tybetańskimi rodzicami i pomagają im w pasterstwie. Nie mogą więc opuścić rodzinnej wioski, by udać się do szkoły w odległym chińskim mieści. Aby je kształcić, trzeba umożliwić im zamieszkanie w miejscu nauki.

W malutkiej miejscowości położonej we wschodniej części wysokogórskiego stepu w regionie Kham, miejscowa społeczność tybetańska od trzech lat podejmuje godne wsparcia wysiłki utworzenia „społecznej szkoły” i przerwania beznadziejnego kręgu analfabetyzmu, w jakim przychodzi im trwać pokolenie po pokoleniu. Początkowo w oborze, a od zeszłego roku w małym, społecznie wybudowanym pawilonie, trzydzieścioro dzieci nomadów mieszka i pobiera lekcje nauki czytania od dwóch mnichów buddyjskich z pobliskiego klasztoru.
Z braku książek mnisi uczą dzieci przynosząc z klasztoru sutry – święte buddyjskie księgi. Te stare manuskrypty i drzeworyty opisujące nauki Buddy są elementarzem i pierwszą czytanką dzieci pasterzy tybetańskich.

Biedne datki miejscowej ludności i nieodpłatnie świadczona praca nie wystarczają do ukończenia budowy: pomieszczeń klasowych, sal mieszkalnych i, co także ważne, kwatery dla nauczyciela. Niektórych uczniów wspomagają rodzice, wielu innym trzeba dodatkowo zapewnić wyżywienie na czas pobytu w szkole.

Snując marzenia, Tybetańczycy mówią o sali z komputerami i kursach ekonomii dla dorosłych, ale rzeczywistość jest taka, że nie starcza im nawet mąki jęczmiennej na cangpa - mączne kulki z herbaty i odrobiny jaczego mleka – na ten zwykły posiłek biedaków.

 

Film